• Pawel

    Witaj,

    nawet nie wiesz, jak bliski wydal mi sie artykul ktory przeczytalem zaledwie wczoraj. To jest cos, pod czym moglbym sie podpisac obiemam rekoma bez zadnego zawachania!

    To, o czym piszesz nie jest mi obce, wrecz przeciwnie. Od kilku lat doswiadczam tego samego z roznym natezeniem, widze swiat jakby poprzez szklana szybe, wszystko dzieje sie dookola a jakby stoje poza tym wszystkim, dostrzegam poszczegolne elementy ukladanki, widze jak caly swiat goni za…no wlasnie, za czym? Przygladam sie ludziom, przygladam sie sobie i dostrzegam, ze my wszyscy gonimy za kolejna iluzja zamiast po prostu puscic to wszystko w niepamiec, skupic sie na tym, co jest tu i teraz, na miejscu, w ktorym zyjemy, na drzewach, sloncu, na wszystkim co nas otacza i zaczac zyc.

    Tworzymy coraz gestsza siatke Matrixa, z ktorej coraz trudniej sie wydostac bo ona oferuje coraz wieksza ilosc roznej masci stymulantow, sztucznych pobudzaczy, nawet nie wiemy, kiedy przychodzi zmeczenie i wypalenie. Dochodzimy do stanu, w ktorym nagle uswiadamiamy sobie, ze to wszystko to jest jakis zly sen, ktory nagle sie skonczyl. Powstaje nagle wolnosc i….pustka. Z tym ostatnim sie ostatnio mierze bardzo mocno. Odpadli matrixowi znajomi, opadly iluzje, ,,swiat” przestal mnie interesowac i czuje sie zupelnie sam. Narazie nie jest mi z tym dobrze. Lata przyzwycajen do przebywania z innymi, do bycia w grupie podobnie myslacych oduczyly mnie umiejetnosci spedzania czasu samemu. Zmianie ulegly priorytety, rynek pracy i gadzety oferowane przez Iluzje przestaly mnie juz cieszyc, coraz bardziej dostrzegam wartosci w najprostszych zajeciach, w prostych osobach, w prostym sposobie spedzania czasu.

    Ciekawe, dokad prowadzi ten proces odmatrixowienia. Do jakiego stopnia mozna z powrotem wejsc w siebie prawdziwego, za jaka cene mozna to osiagnac (bo czy mozna jeszcze funkcjonowac bez Matrixa w dzisiejszych czasach?). Z takimi pytaniami blakam sie dzien po dniu…

    • Marcin

      Cześć Paweł.

      Fajnie. Właśnie coś takiego ostatnio czuję coraz częściej. Jakby takie odstrajanie się od świata, w którym żyje. Odczucie, że ten świat jest iluzją, snem, który zasłania ten świat rzeczywisty, którego z jakiegoś powodu nie chcę widzieć, czy moja dusza nie chce widzieć.

      Przestają mnie interesować rzeczy ludzkie, np. jest jakiś trend itd., ludzie za tym gonią itd., a ja nie czuję w tym wow. Czuję jednak, że coś takiego właśnie bazuje na tym, żeby nie widzieć tego wow w tu i teraz, w czymś normalnym, zwykłym itd.

      Czuję coś takiego, że świat, w którym żyję jest taką iluzją bazującą na wyparciu czegoś rzeczywistego. Ja to nazywam Królestwem Bożym. Czuję coś takiego, że dusze odrzucają właśnie na bardzo głębokim poziomie siebie zamanifestowanie się tego Królestwa Bożego i to sprawia, że w to miejsce pojawia się substytut, czyli iluzja, czyli świat, w którym żyjemy, matrix.

      Zauważyłem taki mechanizm w psychice, czy w duszy, że jak jest wyparcie ze świadomości czegoś rzeczywistego w sobie, wtedy tam pojawia się oczywiście nieświadomość tego, co wyparte, i na tej nieświadomości, wyparciu potem tworzona jest iluzja, żeby zasłonić tą powstałą pustkę, ten brak. I w tą iluzję wchodzi świadomość, poczucie ja. Wtedy żyje się tą iluzją, jak snem.

      Można to porównać to do zasypiania. Stajemy się nieświadomi swojego ciała fizycznego i potem pojawiamy się w śnie, w nowym ciele, w nowym świecie snu itd. Żeby doświadczyć iluzji snu jako rzeczywistej, musimy wejść w skórę siebie ze snu, czyli siebie iluzorycznego.

      I tak czuję, że ten świat, w którym żyjemy, jest takim wspólnym snem stworzonym na wyparciu Królestwa Bożego, wyparciu ze świadomości dusz. Ono nie może się zamanifestować, bo jest odrzucane, wypierane i w to miejsce pojawia się substytut tego, sen, wspólny matrix.

      Czuję jednak, że to się zaczyna zmieniać. Że Matrix już nie jest tak stabilny, jak wcześniej. Że ludzie, dusze będą coraz częściej czuć, że coś tutaj nie gra.

      • Matek

        :)
        Dzieki Marcin za wszystko co piszesz. Musze przyznac, ze Twoje wypowiedzi wyjatkowo jakos na mnie dzialaja. Jak je przeczytam, to czuje jakbym na chwile przejrzal na oczy.
        Czasami mam ochote polozyc sie i lezec. Zobaczyc, co sie stanie ze swiatem jak bede tak lezal z miesiac albo dwa:)
        dzieki:)

        • Urszula Miekisiak

          Cieszę się , że spotkałam tak wielu podobnie czujących i odbierających ten zewnętrzny świat . Dla mnie ten świat jest snem , który mi się pojawia , a ja go obserwuję jako wieczny Świadek . Jestem w tym świecie , ale nie z tego świata. Pozdrawiam wszystkich.

  • Pawel

    No u mnie bylo tak, ze wlasciwie nigdy nie czulem pociagu do iscia za jakims trednem i przez to zawsze mialem jakby pod gorke w relacjach z ludzmi. I wydaje mi sie, ze ja w sobie w ogole nie czuje potrzeby iscia za jakakolwiek moda, chyba ze gdzies samemu zauwaze cos wartosciowego w tym. Troche taki ze mnie samotny wilk jakby. Niestety, przez lata ,,socjalizacji” czesciowo zatracilem swoj pierwotny instynk i teraz na nowo proboje go odbudowywac a moje relacje z ludzmi jakby utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze jestem osoba ktora powinna bardziej skupiac sie na szukaniu wewnatrz niz na zewnatrz (czesto sa to roznego rodzaju niezrozumienia, spiecia ktore powoduja duzy bol, poczucie samotnosci, odrzucenia choc gdzies w glebi jakis glos zdaje sie mowic, ze to niewazne bo moja natura to wlasnie cieszenie sie zyciem bez wiekszej ilosci ludzi, bogatych relacji itp.).

    No wlasnie, jak sobie poradzic ta pustka….wpadles na jakis pomysl?

    Mi sie wydaje, ze wcale ten Matrix nie opada, ze mimo ze sporo ludzi czuje sie zmeczonych i pragnie zmiany, Matrix wciaz pozostaje silny a ludzkie przyzwyczajenia pomagaja mu istniec. Chocby siec – jeszcze kilkanascie lat temu ludzie spotykali sie chocby z musu, bo inaczej nie mogliby sobie przekazac informacji a dzis coraz wiecej czasu spedzamy odizolowani przed innymi, to nie wplywa korzystnie na dusze, na interakcje w rzeczywistosci gdzie wtedy jest szansa dla duszy, aby mogla sie sprobowac w danej sytuacji.

  • Marcin

    Trudno jest czasami po prostu pójść swoją ścieżką, tak myślę, gdy większość idzie inną. Ale w końcu przychodzi jednak zmęczenie, że już się nie da żyć tak dalej i trzeba jednak wybrać siebie.

    Odnośnie pustki, mam swój sposób. Według mnie odczucie pustki wynika z wyparcia (ze świadomości) siebie prawdziwego. Zazwyczaj jednak dusze po dotknięciu pustki, nie idą głębiej, pod tą pustkę, pod ten brak, tylko uciekają znowu od tej pustki w kolejną iluzję.

    Od jakiegoś czasu robię takie sesje, w których integrują się aspekty siebie prawdziwego. W sumie nie ja robię, bardziej jestem świadkiem. Dzieje się samo. I tam właśnie dusza świadomością wchodzi głębiej niż pustka, robi wgląd w aspekt siebie prawdziwej, który wypiera, i wtedy zauważa, jaka jest natura tak naprawdę tego aspektu. I jej opór względem aspektu znika, znikają błędne wyobrażenia i kończy się to integracją tego aspektu, zniknięciem pustki i tego, co na tej pustce zostało stworzone, tej całej iluzji. Zauważyłem, że są to subtelne procesy, myślę, że jest tak dlatego, żeby nie być wciśniętym jeszcze bardziej w ego. Zmiany nie dzieją się nagle i szybko, bardziej małymi kroczkami.

    Wiele terapii tak myślę stara się zasłonić tą pustkę w sobie tworząc piękniejszą iluzję. Mało jaka idzie głębiej. Ale to wynika prawdopodobnie z tego, że u duszy są tam silne traumy, które utrudniają zbliżenie się do tego obszaru i przekroczenie. Wtedy lepszym wyjściem wydaje się stworzenie piękniejszej iluzji.

    Kiedyś o tym napiszę tutaj, bo myślę, że to ciekawy temat. Tak obserwuję zachowania ludzi i widzę, że większość to polega na zapychaniu tej pustki, tych braków, żeby od tego uciekać, tego nie czuć itd. I to są zawsze ucieczki w iluzje. Mało kto potrafi wejść w swoje piekiełko i przyznać się do swoich diabełków.

  • Pawel

    Dokladnie, dochodzi sie do momentu, w ktorym trwanie w Iluzji staje sie juz niemozliwe bo wewnetrzny opro jest juz zbyt silny. Ale to automatycznie wiaze sie z wypadnieciem z kregu ludzi, w pewnym sensie z rezygnacji z zycia spolecznego (przynajmniej u mnie tak to sie dzieje). Na dzien dzisiejszy juz nie potrafie (a zawsze przychodzilo mi to z trudnem) zasymilowac sie z innymi, tym bardziej ze wszedzie wkrada sie zachodni model rzeczywistosci czyli Iluzja ktora mami o wiele bardziej niz cokolwiek innego za pomoca materialnych blyskotek i mozliwosci realizacji osobowosci. Patrzac na to z boku widze ludzi jakby pograzonych w transie, nie potrafiacych zyc soba z dnia na dzien.

    Ja mysle, ze w pustce chodzi o to, aby w pewien sposob ,,wyzerowac” osobowosc i dopiero wtedy dusza w polaczeniu z Wyzszym Ja zaczyna kierowac sie nowymi priorytetami, nie wiem tylko ile czasu zajmuje taki proces i czy w naszej cywilizacji opartej na egocentrycznym sposobie zachowania i myslenia jest to mozliwe bo w pewnym sensie bez odrzucenia wszystkich wyuocznych przez setki wcielen atrybutow nie da sie pojsc naprozd a to oznacza wypadniecie w sensie doslownym ze struktur spolecznych, bez ktorych zycie tutaj moze byc bardzo ciezkie, jesli nawet niemozliwe. Ja np. wydaje mi sie, ze odnalazlem swoj unikalny dar i droge po ktorej chce kroczyc, problem w tym ze jest to dosc skompikowane jesli idzie o realizacje tego na planie materialnym bo sa to intencje calkowicie sprzeczne z naszym codziennym pojmowaniem i dusza nie tyle sie boi co widzi, ze sama w pojdynke nie da rady tego przepchnac i pojawia sie wewnetrzne rozdarcie, cos na zasadzie ze stare juz przestalo interesowac a nowego nijak nie mozna zaczac rozpoczac. I dusza czuje sie w potrzasku, nie wie co robic, jak dalej egzystowac.

    Terapie, szczegolnie te konwencjonalne tylko dotykaja przyczyn, te duchowe w wiekszosci rowniez oferuja rezygnacje z jednej iluzji na druga, bardziej subtelna ale ciagle jest to iluzja.

  • Pawel

    PS Marcin, mi wychodzi w ogole, ze jestem jakby dusza nie chcaca przebywac z ludzmi za to bedaca ogromnie zwiazana z Natura, swiatem przyrody. Stad od zawsze u mnie byla gleboka niechec do struktur spolecznych, i wielka lacznosc ze swiatem Natury. Ciekawe, jak mona wykorzystac taki talent bo czuje, ze to jest wlasnie to – unikalna umiejetnosc rozmowy z Natura, cos jak pierwotny czlowiek.

  • stefan

    Zycie w matrixie jest meczace, to fakt. Mam tez tak od jakiegos czasu, powoli sie oduczam tych wszystkich „cwyilizowanych”, „spolecznych” zachowan, wiezi, pogoni za czyms nie do konca okreslonym.

    • Marcin Kowal

      Dokładnie. Ja ostatnio dość dużo tego przerabiałem. Pojawi się nowy iphone, wow, pogoń, rzeka ludzi, facebook, wow, rzeka ludzi, ale jak się tak człowiek zdystansuje, stanie obok, popatrzy na to wszystko, czym się ludzie zachwycają, podniecają itd., to się zastanawia nad sensem tego. Wiele takich zachowań społecznych itd. Bo wszyscy tak robią, więc to niby normalne jest. A dlaczego? Może nie.

Copyright © Terapia Duszy